Nie ma darmowych obiadów

Autorem tych słów (There’s no such thing as a free lunch) był znany amerykański ekonomista Milton Friedman. Odnosiły się one do socjalistycznego podejścia do rządzenia państwem. Friedman był przeciwnikiem polityki interwencjonizmu państwa w gospodarkę. Uważał, że wolny rynek najlepiej sam się reguluje i wszelkie interwencje są zbędne. Konkurencja i prywatna przedsiębiorczość w jego oczach była najważniejszym filarem „zdrowej gospodarki”. Jednakże ja chciałabym wykorzystać te słowa jako metaforę do zagadnienia rozwoju osobistego. Dzisiejszy wpis pragnę poświęcić tematowi naszego podejścia do zmieniania swojego życia, planowania kariery czy rozwoju swoich umiejętności. 

Na zakrętach naszego życia lub sytuacjach stagnacji kariery zastanawiamy się nad tym jaką decyzję podjąć. Którą drogę wybrać, aby była dla nas odpowiednia. Często w tym momencie w głowie pojawia się wiele myśli i pomysłów na to co można byłoby zrobić, aby mieć większą satysfakcję z życia/pracy. W wielu przypadkach po ekscytującym pomyśle na „nowe życie” pojawia się znane pewnie wszystkim „ALE”.  … ale nie mam kiedy się za to zabrać, … ale musiałbym poświęcić swój wolny czas, … ale nie mam pieniędzy, … ale samemu się nie zmotywuje, … ale się boje. Jeszcze jest wiele „ale”, które mogłabym tu wymieniać. Pewnie i Tobie kilka takich wymówek przychodzi do głowy.

W sytuacji, gdy faktycznie chcesz zmienić coś w swoim życiu (niezależnie czy chodzi o sferę osobistą czy zawodową), musisz przygotować się na pewne poświęcenia i ryzyko, gdyż: nie ma darmowych obiadów. Za nie zrobienie niczego nie otrzymamy nagrody, bez pracy nie ma profitów.

Twoje życie i kariera w dużej mierze zależą od Twojej pracy i podejścia. Więc jeśli dość masz już swojej obecnej posady i wszystkim dookoła mówisz, że jej serdecznie nienawidzisz, zrób coś w kierunku jej zmienienia. Zacznij przeglądać ogłoszenia i wysyłać CV, popytaj znajomych czy nie wiedzą nic o wolnych wakatach, sam wysyłaj zapytania do firm. Bądź proaktywny. To od Ciebie zależy czy coś się zmieni czy nie. Od samego gadania nasze życie się raczej nie zmieni.

Potrzebujesz podwyższyć swoje umiejętności (językowe, zawodowe, kulinarne) zapisz się na odpowiedni kurs. Niewielu z nas potrafi się samodzielnie zmotywować do pracy nad swoim rozwojem. Zorganizowany kurs, na którym spotykasz ludzi mających podobne potrzeby jak Twoje oraz perspektywa możliwości zmarnowania pieniędzy, może działać bardzo motywująco. Oczywiście w tym momencie pojawiają się co najmniej dwa „ale” – czas, pieniądze. Warto zadać sobie pytanie na ile tzw. „pierdół” marnujemy jedno i drugie. Ile czasu dziennie poświęcamy na bezproduktywne przeglądanie różnego rodzaju stron www czy spędzamy na serwisach społecznościowych. Z pieniędzmi prawdopodobnie będzie trochę gorzej, bo jak wiemy z próżnego i Salomon nie naleje. Jednakże odkładając regularnie niedużą kwotę miesięcznie powinno nam się udać zebrać potrzebną sumę na kurs czy szkolenie. A może czasami należy zapożyczyć się u kogoś bliskiego? Jeśli podnoszenie naszych kwalifikacji przyczyni się do polepszenia naszego statusu materialnego warto podjąć takie działanie.

Jeśli faktycznie chcesz coś zmienić słowo „ale” musi zniknąć z Twojego słownika. Musisz przestać się ciągle usprawiedliwiać i podejść poważnie do sprawy. Wymyślając co chwile inną wymówkę, inne „ale”, nie osiągniesz nic. Nikt za Ciebie nie zmieni Twojego losu, stąd nie przypadkowe jest powiedzenie o braniu losu we własne ręce. Poświęcenia będą nieuniknione, początkowo mogą mocno Cię zniechęcać, a nawet dezorganizować życie. Jednak nagroda za ciężką pracę- awans, zmiana pracy, zdobycie nowej wiedzy czy doświadczeń- zrekompensuje wszystko to czego w czasie realizacji celu będziesz sobie odmawiał. I na koniec jeszcze raz zapamiętaj słowa: Nie ma darmowych obiadów.

 

Źródło obrazka: flickr.com