Nie musisz znać odpowiedzi na każde pytanie

Jeszcze do niedawna uważałam, że muszę znać odpowiedzieć na każde pytanie. Sytuacja, gdy nie potrafię jej udzielić, budziła we mnie strach i wstyd. Przecież wymaga się ode mnie, żebym wiedziała wszystko. Ale czy na pewno? Może ja sama wyznaczyłam sobie niepotrzebne cele, którym trudno było mi sprostać? Cały absurd tej sytuacji uświadomił mi mój chłopak, gdy spytał się mnie: „a co się właściwie stanie, gdy nie będziesz znała odpowiedzi?”. Nastała chwila ciszy i moment refleksji, dzięki któremu zrozumiałam, że świat się nie załamie, gdy ja odpowiem „nie wiem”. Od tamtej pory przestałam gonić za nowymi newsami, nie poświęcam każdej wolnej chwili na to, aby uzupełniać informacje na temat tego co się dzieje w kraju i na świecie.

Okazało się, że o wszystkich najważniejszych informacjach dowiem się i tak dzięki moim znajomym na Facebooku. Obecnie nie tracę czasu na przeglądanie portali informacyjnych i czytanie wiadomości, które nie mają specjalnego przełożenia na mój rozwój i wiedzę. Poczułam pewną ulgę, gdyż przestałam zmuszać mózg do ciągłego przyswajania mało przydatnej wiedzy. Czas ten postanowiłam spożytkować na rzeczy, które mnie interesują i rozwijają. Możesz uznać mnie za ignoranta, który nie dba o to co się dzieje wokół niego. Jednakże od samych wiadomości nasze życie się nie zmieni. Wpłynąć mogą mieć jedynie działania, a do tego nie potrzebujemy bombardujących nas z każdej strony informacji. Gonienie wciąż za nowymi danymi może spowodować zadyszkę, zadyszkę naszego mózgu.

Również podczas pracy zawodowej czasem warto przyznać się przed naszymi podwładnymi, że czegoś nie wiemy. Budowanie wokół siebie otoczki chodzącej encyklopedii może początkowo budzić poczucie satysfakcji. Jednak z perspektywy czasu prawdopodobnie spowoduje frustrację. Im dłużej będziesz trwał w przekonaniu, że wszystko wiesz, tym trudniej będzie Ci się przyznać do niewiedzy oraz pogodzenia się z nią. A sytuacja, kiedy ostatecznie Twoja niewiedza ujrzy światło dzienne może mocno Cię zaboleć. Bo nic nie boli tak, jak niespełnione ambicje i utrata autorytetu. Czasami przyznanie się do niewiedzy może absurdalnie wpłynąć na zwiększenie się szacunku naszych podwładnych do nas jako menadżera. Czy nie jest fajnie poczuć, że Twój szef też czegoś nie wie, a co więcej potrafi się do tego przyznać. Jego oblicze robi się bardziej ludzkie , dzięki czemu łatwiej mówić o własnej niewiedzy.

Niewiedza nie jest powodem do wstydu. Nie jesteśmy komputerami z wbudowaną nieskończoną pamięcią. To brak chęci do rozwoju powinien powodować skrępowanie. Ciągły progres w zakresie interesujących nas tematów jest rekompensatą braku wiedzy z innych dziedzin. Przecież historyk nie musi wiedzieć wszystkiego na temat haftu krzyżykowego, a matematyk nie musi znać wszystkich zawiłości gramatyki języka łacińskiego. Co więcej nie oznacza to wcale, że trzeba być geniuszem w swojej dziedzinie. Takich wybitnych jednostek jest naprawdę niewiele i z tym dla własnego komfortu psychicznego lepiej się pogodzić. Zawsze znajdzie się osoba, która wie czy potrafi więcej niż Ty. Ucz się od niej, wykorzystuj jej wiedze i doświadczenie, ale przyznawaj się, gdy sam czegoś nie wiesz.

Tak samo ma się sytuacja z przyznawaniem się do błędów. W końcu Seneka Starszy powiedział: „Mylić się jest rzeczą ludzką”. Umiejętność przyznania się do popełnionych błędów, świadomość własnej omylności również może korzystnie wpłynąć na budowanie naszego autorytetu. Nic nie denerwuje tak, jak zadufany w sobie menadżer, który widząc swoją niekompetencję , nie potrafi się do niej przyznać. Jesteśmy tylko ludźmi, nasze doświadczenia i wiedza w dużej mierzę opierają się na nauce na błędach, czasami własnych, a czasami innych.

Błędy i niewiedza są wpisane w nasze życie, to dzięki nim stajemy się mądrzejsi i bogatsi w doświadczenia. Gdyby nie błędy, nigdy nie wiedzielibyśmy tak naprawdę jak wiele potrafimy i ile musimy się jeszcze nauczyć. Nie wiedzielibyśmy kogo nazwać mianem eksperta, gdyż „ekspertem jest ten, kto zna najgorsze błędy w swojej dziedzinie wraz z metodami ich unikania” (Heisenberg Werner Karl). Więc mylmy się, przyznawajmy się do niewiedzy, godnie z nią żyjmy i rozwijamy się w kierunku nas interesującym. Nie gońmy za każdą informacją, odpowiednio je selekcjonujmy i wybierajmy to co nam się przyda, co nas rozwinie. Miłej niewiedzy i mylenia się 🙂

Źródło obrazka: flickr.com